SCENARIUSZ UROCZYSTOŚCI NADANIA GIMNAZJUM NR 21

 IMIENIA ORLĄT LWOWSKICH

PRZYGOTOWANY PRZEZ A. SENDERECKĄ I B.STANIEK

 

Hymn szkoły „Lwowiacy to orlęta harde

 

Legenda lwowskich Orląt należy do polskich mitów patriotycznych. W mitologii narodowej czyn gimnazjalistów i studentów broniących kresowej strażnicy, będącej skarbcem kultury polskiej, funkcjonuje podobnie jak obrona Częstochowy przed Szwedami, wiktoria Sobieskiego pod Wiedniem, czyn I Brygady Piłsudskiego, „Cud nad Wisłą” .

Gdy wybuchły walki o Lwów, rankiem 1 listopada 1918 roku, Józef Piłsudski był jeszcze w niemieckiej niewoli. Pierwsza wielka wojna miała się ku końcowi, ale nie istniało jeszcze niepodległe państwo polskie z rządem, parlamentem i jednolitą armią. Marzenie o wolności we własnym państwie zdawało się być w zasięgu ręki. Takie marzenie pobudzało do niepodległościowego czynu między innymi Polaków i Ukraińców. Musiało dojść do zderzenia.

Widząc nieuchronny upadek władzy austriackiej, Ukraińcy i Polacy zaczęli się organizować – rozpoczął się wyścig z czasem. Ale stan rzeczy był taki, iż 200-tysięczny wtedy Lwów zamieszkiwali w większości Polacy (60 procent), Żydzi (ok. 30 procent) i Ukraińcy, których w mieście było zaledwie około 10 procent.

Proporcje ludnościowe były niekorzystne dla zamiarów ukraińskich, ale dużo lepiej przedstawiała się sytuacja militarna. Oddziały ukraińskie szybko zajęły wszystkie ważne punkty Lwowa, na miejskim ratuszu i innych gmachach publicznych wywieszono żółto- niebieskie flagi.

Mimo przewagi przeciwnika Polacy przystępują do walki.

 

PIOSENKA „Marsz lwowskich dzieci”

 

WIERSZ SŁOŃSKIEGO „PRZYŚNIŁA SIĘ DZIECIOM POLSKA”

 

Przyśniła się dzieciom Polska
czekana przez tyle lat,
do której modlił się ojciec,
za którą umierał dziad.

Przyśniła się dzieciom Polska,
w purpurze żołnierskiej krwi,
szła z pola bitym gościńcem,
szła i pukała do drzwi.

Wybiegły dzieci z komory,
przypadły Polsce do nóg
i patrzą - w mrokach przyziemnych
posępny czai się wróg.

Dobywa ostre żelazo
zbójecką podnosi dłoń ...

Więc obudziły się dzieci
i pochwyciły za broń

Jako Polacy mamy prawo mówić o obronie Lwowa w listopadzie 1918 roku, gdyż nasi rodacy wystąpili wówczas przeciw ukraińskiemu wojskowemu zamachowi stanu. To nie oni zaatakowali, ale zmuszeni zostali do obrony. Nie sięgali po cudzą własność, lecz bronili swej ojcowizny, swych domów, ulic, szkół.

Brakowało jednak żołnierzy i sprzętu. I tak otwarło się pole dla cywili i polskiej młodzieży. Początkowo bronili się samotnie, bez żadnej pomocy, której Polska, ledwo do życia powstała, dać nie mogła. Zanurzeni w mrokach długich listopadowych nocy, okrążeni, pozbawieni światła, wody i żywności, wykazywali częstokroć krańcową desperację. Wśród obrońców byli robotnicy i urzędnicy, księża i batiarzy – słynni lwowscy ulicznicy, kobiety, dzieci i starcy oraz ci najbardziej patriotyczni i ofiarni – gimnazjaliści i studenci. Im to właśnie nadano przydomek „Orlęta Lwowskie”.

  

            WIERSZ MARIANA HEMARA „MATKA PŁAKAŁA...”

Matka płakała: Czyś Ty zwariował?
Ojciec się gniewał: Czyś TY się "wścik"?
Zamknął Go w domu. Czapkę Mu schował,
Kolega gwizdnął i - chłopiec znikł ...

Kto Go tak uczył? Kto Go tak skusił?
Jaka muzyka? - Do jakich słów?
Kto Go opętał? - Kto Go przymusił?
Żeby On zginął - za co? - za Lwów!!!

Kto Mu wyszeptał słowa nadziei,
Że On na zawsze, na wszystkie dni
Do Polskiej Mapy ten Lwów przylepił
Gumą arabską - kropelką krwi!

Lwowskie Orlęta – gimnazjaliści, studenci, chłopcy i dziewczyny – poszli w bój. Nie mieli broni, amunicji, a przede wszystkim znajomości żołnierskiego rzemiosła, ale mieli odwagę, zapał i wolę walki o to, co uważali za patriotyczny obowiązek. Broń zdobywali na przeciwniku, doświadczenie zdobywali w walce.

 

WIERSZ TADEUSZA KARYŁOWSKIEGO „OBROŃCOM LWOWA”

Co was powiodło chłopcy małe
Z gołymi dłońmi na armaty,
Na las bagnetów, w śmierć i chwałę?
Czy wam się przyśnił sen skrzydlaty,
Sen o Kordeckim - Częstochowie,
Najświętszy z chwały snów,
Żeście w bój poszli jak orłowie
W kresowy bój - za Lwów?!

Zniszczone dwory - wsie w pożarze.
Łzy dziewic, sierot, wdów ...
I wyście poszli - przednie straże
Na bój za polski Lwów!

 

Setki młodych obrońców Lwowa poległo, broniąc swej ojcowizny, torując drogę odsieczy z głębi Polski. Pochowani zostali na cmentarzu, który jest jedną z największych świętości Polski.

22 listopada 1918 roku, po wyparciu Ukraińców z miasta, naczelny redaktor „Kuriera Lwowskiego”, Bolesław Wysłouch, pisał:

„Wśród huku granatów, poświstów szrapneli, wśród gradu kul karabinowych stał młodzieniaszek polski po parę dni i nocy z rzędu na placówce i o głodzie, i chłodzie walczył za Polskę z męstwem prawdziwie bohaterskim. Wielu z nich wymknęło się z domu bez wiedzy i zezwolenia rodziców. Dla tych młodocianych obrońców Lwowa należałoby założyć złotą księgę ku wiecznej pamięci i chluby miasta”. 

Tą księgą jest cmentarz Orląt na Łyczakowie.

 

WIERSZ K. MAKUSZYŃSKIEGO „O CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA” – podkład muzyczny Kilar

Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi,
bysię uczyć miłości do Ojczyzny.
Powinni tu przychodzić ludzie małej wiary,
aby się napełnić wiarą niezłomna,
ludzie miałkiego ducha, aby się nadyszyć bohaterstwa.
A że tu leżą uczniowie w mundurach,
przeto ten cmentarz jest jak szkoła,
najdziwniejsza szkoła,
w której dzieci jasnowłose i błekitnookie nauczają siwych o tym,
że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie.

Tą księgą są także poezje, obrazy, wspomnienia, jakie tworzyły przez lata legendę Orląt. 

WIERSZ ARTURA OPPMANA „ORLĄTKO”

O mamo, otrzyj oczy,
Z uśmiechem do mnie mów -
Ta krew, co z piersi broczy,

Ta krew - to za nasz Lwów!
Ja biłem się tak samo
Jak starsi - mamo, chwal! ...
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

Z prawdziwym karabinem
U pierwszych stałem czat ...

O, nie płacz nad swym synem,
Że za Ojczyznę padł! ...

Z krwawą na kurtce plamą
Odchodzę dumny w dal ...
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

Mamo, czy jesteś ze mną?
Nie słyszę twoich słów ...
W oczach mi trochę ciemno ...
Obroniliśmy Lwów! ...
Zostaniesz biedna samą ...
Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

 

Bohaterem tego wiersza mógł być niespełna 14-letni Jurek Bitschan, harcerz, uczeń Gimnazjum imienia Jordana. Jego ojczym nie chciał puścić chłopca do walki, jednak Jurek go nie usłuchał i pod sam koniec działań wojennych wymknął się wieczorem z domu. Zostawił list: „Kochany Tatusiu, idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę na tyle siły, by móc służyć i wytrzymać. Obowiązkiem też moim jest iść, gdy mam dość sił, a wojska braknie ciągle do oswobodzenia Lwowa. Z nauk zrobiłem tyle, ile trzeba było. Jerzy”.

            Mimo opieki doświadczonego żołnierza, chłopak postawiony na warcie dostał się pod silny ostrzał, odniósł rany i zmarł z wykrwawienia.

 

WIERSZ A. FISCHERÓWNY „BALLADA O JURKU BITSCHANIE”- podkład muzyczny

Mamo najdroższa, bądź zdrowa.
Do braci idę w bój!
Twoje uczyły mnie słowa,
Nauczył przykład twój.

Pisząc to Jurek drżał cały.
Już w mieście walczy wróg,
Huczą armaty, grzmią strzały,
Lecz Jurek nie zna trwóg!

Toczy się walka zacięta,
Obfity śmierci plon.
Biją się polskie Orlęta
Ze wszystkich Lwowa stron.

Jurek za chwilę upada,
Lecz wnet podnosi się,
Pędzi gdzie wrogów gromada,
Do swoich znów się rwie.

Rwie się, lecz pada na nowo ...
" Ach mamo nie płacz! Nie! ...
Niebios Przeczysta Królowo!
Ty dalej prowadź mnie!"

Żywi walczyli do rana,
Do złotych słońca zórz.
Ale- bez Jurka Bitschana,
Bo Jurek nie żył już.

            (uczniowie recytujący zapalają znicz pod krzyżami symbolizującymi Cmentarz Orląt)

Drugim z najsłynniejszych Orląt był 13-letni gimnazjalista Antoś Petrykiewicz. Walczył z bronią w ręce; śmiertelnie rannego usiłowała wynieść w bezpieczne miejsce matka sanitariuszka.

 

WIERSZ H. ZBIERZCHOWSKIEGO „O ANTOSIU PETRYKIEWICZU”

W pamięci ten żołnierz mały,
Który obronił Lwów
Dla Polski Chwały:
Czapka większa od głowy,
Pod którą widać włos płowy.
A na obszernym mundurze
Jak ze starego brata
Na łacie łata,
Dziura na dziurze.

I oto kilkunastoletni gimnazjalista, który jeszcze niedawno bał się ciemnego pokoju, „dwójek pana profesora”, przepadał za łakociami, z niechęcią opuszczał ciepły pokój w jesienno- zimowe chłody, decydował się na udział w prawdziwym boju, gdzie płaci się krwią i bólem. Nocami na przenikliwym wietrze, w listopadowej zadymce, w kałuży błota, głodny, zziębnięty, trwał na placówce zasypywanej pociskami. Początkowo niemal gołymi rękoma, potem karabinem często wyższym od siebie i bardzo ciężkim, zdobywał kulomioty, automobile, działa, amunicję, i walczył nierzadko pod oknami rodziców, których chciał wyzwolić.

 

PIOSENKA „Nasze małe żołnierzyki”

 

WIERSZ „NIEWAŻNE, Z KIM WALCZYLI...”

[...]
Nieważne, z kim walczyli.
Nieważne, kto dowodził.
Lecz to koledzy nasi,
Co pozostali młodzi.
I zawsze mieć będą
Lat dziesięć , jedenaście.
Na płyty potrzaskane
Wiatr strąca liści garście.
Jest takie miasto , co zwie się: Lwów,
Znów wolno o nim dziś pamiętać.
Nocą we Lwowie
Srebrzysty nów
Oświetla cmentarz, gdzie Orlęta.
Tam - lwowskie dzieci w mogiłach śpią
- gimnazjaliści i batiary.
Na niebie - gwiazdy
Za zwiewną mgłą
I płyną chmury jak sztandary.
Modlitwę ciszy zmów bez słów
Za cmentarz Orląt
I za Lwów ...

 

PIOSENKA „Lwowska Matka Boska”

 

 

 

             

            Orlęta płaciły krwią i życiem nie tylko za wolność i niepodległość, lecz także za brak dalekosiężnej wyobraźni politycznej starszego pokolenia i jego liderów (dotyczyło to także strony ukraińskiej). Nie widzieli oni – albo nie chcieli zobaczyć – tego, co spostrzegł już pewien polski porucznik, uczestnik wojny polsko- ukraińskiej: W Małopolsce dwa bratnie narody, polski i ukraiński, od wieków ze sobą zgodnie żyjące, rozpoczęły walkę. Krew bratnia polała się ku radości wspólnych wrogów, a im na przestrogę, aby obcych nie słuchali.

Wtóruje mu współczesny pisarz Jurij Andruchowycz: Polacy wygrali przede wszystkim dlatego, że było to ich miasto, w wymiarze konkretnym, osobistym – to były ich bramy, podwórza, zaułki, to oni znali je na pamięć choćby dlatego, że właśnie tam umawiali się na pierwsze randki. Ukraińcy w znakomitej większości pochodzili ze wsii słabo orientowali się w obcych sobie warunkach.

 

WIERSZ MARIANA HEMARA „STROFY LWOWSKIE”

...

My jesteśmy z tej jedynej Troi,

Z tej jedynej na cały świat,

Którą kiedyś, w śmiertelnej potrzebie

Hektor zdołał przed wrogiem obronić,

A miał wtedy

Piętnaście lat.

 

A był wtedy w gimnazjalnym mundurku,

W surducinie ulicznego baciarza,

A miał wtedy piętnaście lat,

Gdy w kul bzyku i granatów huku

Na kamieniu się urodził,

Na bruku,

I na kamień swą śmiercią się kładł.

Ale miasto obronił swoje,

Ale swoją ocalił Troję.

A miał wtedy piętnaście lat.

...

                        *

Gdybym miał syna, gdybym chciał mu

Zostawić jedno przykazanie,

To jedno z wszystkiej mej miłości,

Co starczy mu po przyszły wiek,

To bym najciszej i najprościej

Tak jemu w chwili śmierci rzekł:

 

Po wszystkich nocach, świtach, ranach,

Po wszystkim żalu i tęsknocie,

Pamiętaj, myśląc o powrocie,

Że wracać trzeba na kolanach.

Ludzie prawują się i kłócą

Z losem co w drodze ich wytraca.

Ludziom się zdarza, że nie wrócą.

Ale ich naród zawsze wraca.

 

Po wszystkich dolach i odmianach,

Ucieczka kończy się powrotem.

Synu,

            pamiętaj tylko o tem,

Że miłość wraca na kolanach.

 

            Dziś każdy Polak może pojechać do Lwowa. Przez prawie pół wieku nie było to możliwe. Dziś, gdy Lwów znalazł się w granicach niepodległej Ukrainy; państwa, z którym nasza Ojczyzna pozostaje w przyjaznych stosunkach, każdy z nas może tam pojechać

Pojechać, zobaczyć Wysoki Zamek, lwowskie parki, pomnik Adama Mickiewicza. Pospacerować ulicą Łyczakowską i – pójść na cmentarz. Na cmentarz Łyczakowski, gdzie znajdują się groby wielu naszych sławnych rodaków, a także na cmentarz Orląt Lwowskich – młodych obrońców miasta, naszych rówieśników, od których chcemy się uczyć patriotyzmu.

Wielu Polaków urodzonych we Lwowie przez całe lata marzyło o tym, by wrócić do tego miasta, by umrzeć pod lwowskim niebem. Był wśród nich poeta, Marian Hemar, który na emigracji w Londynie napisał „Piosenkę o marzeniu ostatnim”.

 

 

WIERSZ MARIANA HEMARA „PIOSENKA O MARZENIU OSTATNIM”

 

Nocą majową, w tych lwowskich ogrodach

Wzdychało, wołało lwowskiego studenta,

Śpiewało o burzach, podróżach, przygodach

Na świecie dalekim, gdzie droga wytknięta

Przez miasta i kraje w zieleni i słońcu,

Przez morza, pustynie i gaje oliwne.

Zaczęło się w lwowskim ogrodzie, a w końcu –

Ach, jakie to dziwne –

 

            Z wszystkich marzeń, co nienasycenie

            W sercu kwitły i przędły się w głowie,

            Pozostało to jedno marzenie,

            Aby kiedyś umierać we Lwowie.

            By się głębią rozwarły tajemną,

            Gdy już wszystkie się skończą podróżę,

            Lwowska ziemia na dole pode mną,

            Lwowskie niebo nade mną, na górze.

 

Srebrnych bajek i snów pajęczyna

Przed oczami się snuła jak w kinie.

Co zostało z nich? Bajka jedyna,

Która śpiewa po nocy w Londynie,

Że się mrok jak kurtyna rozchyli

I wtem – Kopiec! I Góra Piaskowa!

I że Śmierć szepnie cicho w tej chwili:

Widzisz, synku? Wróciłeś do Lwowa.

 

            Potem rękę położy na czole,

            Potem głębią się zamknie tajemną

            Lwowska ziemia pode mną, na dole.

            Lwowskie niebo na górze –

                                                           nade mną.

 

Nie spełniło się marzenie poety. Zmarł w 1972 roku, gdy Lwów był jeszcze w granicach Związku Radzieckiego...

 

PIOSENKA „Odpowiedź”

Dziś jest inaczej. Uczniowie naszej szkoły byli w czerwcu na wycieczce we Lwowie. Chcemy, aby te wyjazdy stały się tradycją naszego gimnazjum. Pragniemy, aby każdy z nas mógł choć raz złożyć kwiaty na grobach małych żołnierzy Polaków, pooddychać atmosferą miasta które już zawsze otoczone będzie aurą polskości...

 

 

WIERSZ K. ANGIELSKIEJ „ZAPROSZENIE. PRZYJEDŹ DO LWOWA...”

 

Przyjedź do Lwowa na wiosnę,

Gdy bzy i narcyzy kwitną,

Ptaki szaleją z radości,

A niebo jest tak błękitne.

 

Latem, choć dręczą upały,

Miasto wszystkich zachwyca,

Pójdziesz spacerkiem przez Wały,

Powitasz Mickiewicza.

 

Możesz przyjechać jesienią,

Gdy będziesz miał ochotę.

Ujrzysz jak piękne odcienie

Ma park czerwono –złoty.

 

Zimą też gród nasz jest ładny-

Śniegu białe gwiazdeczki

Mienią się niby brylanty

W ogradach przy Gródeckiej.

 

Do Lwowa przyjechać warto

O każdej porze roku,

Przyjmie cię sercem otwartym

Miasto pełne uroku.

 

PIOSENKA „NIE MA JAK LWÓW”

 

 

 

 

 

Imprezy szkolne

Dzień Niepodległości 2005

Uroczystość przygotowana przez p. Renatę Rakus (SP nr 52) i Agnieszkę Senderecką (Gimnazjum nr 21)-  tutaj wraz z uczniami gimnazjum